Menu

Filozofia głupoty

Trochę charakternej publicystyki

Jak Sokrates wyprzedził Jezusa

metaforzysta

 Beztytuu

Rok 399 p.n.e. Sokrates zostaje oskarżony o demoralizowanie młodzieży i wyrzekanie się bóstw uznawanych przez Ateńczyków. Oskarżony przybywa na salę rozpraw, gdzie całkowicie ignoruje fakt, że może z łatwością się wybronić przed zarzutami. Wystarczyłoby poprosić o łaskę. Zostałaby mu dana, w końcu był on uznawany, raczej za niegroźnego, starego dziwaka. Co więcej zaczyna argumentować, dlaczego to co robi jest dobre, wbrew opinii Ateńczyków. Za swoją bezczelność zostaje skazany na śmierć. W więzieniu odwiedza go przyjaciel, który namawia Sokratesa do ucieczki, jednak on się nie zgadza. Ucieczka, choć prawdopodobnie by się udała, to byłaby niekonsekwencją w poglądach Sokratesa. On nie może sobie na to pozwolić i świadomie wybiera śmierć w imię wyższych idei.

Gdy myślałem o tej sytuacji ostatnio, podczas spaceru, doszedłem do wniosku, że coś mi ona przypomina. Dopiero po chwili uświadomiłem sobie, że wygląda ona prawie tak samo (nie licząc scenerii) jak scena z Biblii. Konkretnie mam na myśli skazanie Jezusa na śmierć przez Piłata. Jezus mógł się wymigać od kary tak łatwo jak mógłby Sokrates, ale zamiast tego głośno deklaruje swoje poglądy. Dla nich obu, idee, które chcą przekazać innym oraz to, że chcą żyć w zgodzie z własnymi osobami jest najważniejsze. 

Chrystus prezentuje się w Biblii niczym jeden z największych filozofów w historii kultury europejskiej. Jednak tak się zastanawiam, czy to podobieństwo jest na pewno przypadkowe? Może cały ten piłatowski proces jest tylko jedną wielką zrzyną z dialogów platońskich? Może cała Biblia jest taką ładnie przepisaną literaturą starożytną, pod którą podczepiły się religie? Bierze górę sceptycyzm, ale to jest coś, nad czym warto się zastanowić.

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • camaretto

    Niewątpliwie warto. Kłopot polega mam wrażenie na tym, że niektóre jednostki nie rezygnują ze swoich poglądów w trudnych sytuacjach. Tak było i Joanną D'Arc, i Galileuszem, który dopiero po torturach był zmuszony wyrzec się publicznie swoich poglądów, w tajemnicy przed Kościołem zdążył jednak opublikować jeszcze jedną księgę. O nowoczesnej teoryi kosmologiczney :), rzecz jasna jak słonice. Myślę , że tak naprawdę mamy tendencje do gloryfikacji tego rodzaju postaw, i to jajko było pierwsze tym razem, tylko kura. Bez tego nie byłoby Jezusa Chrystusa, zwanego kiedyś jeszcze Kristosem, Ukrzyżowanym tylko Joshuah, chłopiec od cieśli, co nie umieczytać; Piotr zostałby rybakiem nie Petrusem-Skałą , który z własnego wyboru umarł na stosie, ukrzyżowany w pozycji odwrotnej. Nikt nie słyszałby tyle i o mądrym Sokratesie, i o Dziewicy Orleańskiej aż tyle- gdyby wyrzekła się własnych poglądów, zostałaby uwolniona, jak "mówiły" jej "duchy świętych". Opieram się tu na historycznych przekazach, ale psychologia zdarzeń każe nam uszeregować te sprawy chronologicznie, a my w odmiennych , medytacyjnych często stanach świadomości mamy chęć do zrobienia tego odwrotnie. o trochu dzieje się tak, żeby rozbić nieco schemat, po trochu - żeby ochronić własne poglądy :) Ja też tak robię, inaczej nie dzieliłabym się tymi informacjami z innymi. Pozdrawiam Cam

© Filozofia głupoty
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci